Flinders Ranges – australijski top secret cz.3

Od naszego biwaku w Chambers Gorge stosunkowo niedaleko do największej atrakcji regionu – Wilpena Pound. Jednak niedaleko w warunkach australijskiego buszu wcale nie oznacza, że będziemy tam za chwilę. Postanawiamy, że pojedziemy przez Blinman, w którym wczoraj jedliśmy lunch. Mamy ochotę na ponowny posiłek w tamtejszym pubie. Przed nami ok 120km terenowej drogi tylko na początku dosyć trudnej. Po 3 godzinach docieramy do miasteczka Blinman – populacja 22 osoby. 

W Australii w zasadzie wszystko nazywa się city, lub town. Oba słowa tlumaczą się na polskie jako “miasto”. W zasadzie zupełnie nieużywane jest słowo “village” czyli wioska. To chyba jest główny powód dla którego kraj uznawany jest za najbardziej zurbanizowany kraj świata. Blinman to najwyżej położona miejscowość w Południowej Australii. Stąd na południe wiedzie bardzo malownicza, asfaltowa droga prowadząca poprzez Wilpena do Hawker. Na wschód natomiast możecie pojechać cudowną, niekrytą drogą poprzez Parachilna Gorge. Droga momentami jest mocno eksponowana, więc nadaje się wyłącznie dla kierowców ( a chyba również pasażerów) o mocnych nerwach. Po drodze można przenocować w stacji turystycznej, ślicznie położonej ponad rozszerzającym się w tym miejscu wąwozem.  

Parachilna Gorge
Parachilna Gorge
Parachilna Gorge
Parachilna Gorge
Parachilna Gorge. Opóźniona wiosna pozwoliła nam podziwiać całe łąki tych kwiatów. Nie mamy pojęcia jak się nazywają, więc nie pytajcie.
Parachilna Gorge. Opóźniona wiosna pozwoliła nam podziwiać całe łąki tych kwiatów. Nie mamy pojęcia jak się nazywają, więc nie pytajcie.

My jedziemy drogą poprzez wąwóz i wracamy w ten sam sposób. Nie jest to konieczne, gdyż poprzez wąwóz dojeżdża się do głównej trasy z Adelaide do Leigh Creek. Ponieważ tamtą trasą już jechaliśmy, a tą z Blinman prosto na południe jeszcze nie, stąd nasze postanowienie. Od Blinman jedziemy drogą asfaltową poprzez niewysokie, lecz bardzo kolorowe góry. Wiele tu lasów, ale wspominaliśmym już, że Góry Flindersa są czymś w rodzaju ogromnej oazy na pustyni. Po drodze wiele zjazdów w szutrowe dróżki, czy nawet ścieżki, prowadzące do look out-ów , czyli specjalnie przygotowanych punktów widokowych. Staramy się wjeżdżać we wszystkie, które nie są położone dalej, niż 10km od głównej drogi. Ci z Was, którzy lubią obserwować dzikie zwierzęta znajdą tu istny raj. Liczne węże ( w tym rejonie właściwie wszystkie jadowite), jaszczurki, kangury w paru gatunkach, emu, dzikie konie zwane w Australii brumbies, nie wspominając o dziesiątkach gatunków papug bedą mocno urozmaicały drogę.

Parachilna Gorge
Parachilna Gorge – część zabudowań dawnej farmy – obecnie stacji turystycznej.
Ślady spóźnionej wiosny w Brachina Gorge
Ślady spóźnionej wiosny w Brachina Gorge
Bunyeroo Gorge i jeden z najpiękniejszych w tych górach punktów widokowych. 
 

Wjeżdżamy również w Parachilna Gorge, do której prowadzi przepiękna droga, której część na dosyć wysokiej i stromej grani nazywana jest Razorback. Stąd mamy przecudny punkt widokowy zarówno na drogę, jak i oddalone o jakieś 30 km Wilpena Pound. Słońce jest niestety wysoko, więc za dobrych fot nie zrobimy. Postanawiamy jechać dalej, ale wrócimy tutaj wieczorem i nie do końca legalnie przenocujemy, by o wschodzie słońca być na miejscu, z którego jak oceniamy będziemy mieli najciekawsze zdjęcia. Barchina Gorge to podobnie, jak Parachilna wąski wąwóz, miejscami dosyć trudny do przejazdu. Po drodzo wiele brodów w zasadzie jednej, wijącej się dołem rzeki. Góry bardzo skaliste, do mniej wiecej 1/3 stoku pokryte eukaliptusowym lasem. W kilku miejscach rzeka tworzy małe rozlewiska i baseny skalne pozwalające na kąpiel, z czego korzystamy.

W tym właśnie najpiękniejszym miejscu taki pech…”złapaliśmy” gumę. Wymiana koła wymagała opróżnienia całego niemal bagażnika. Cała “operacja” zajęła nam blisko 2 godziny.

Wieczorem wracamy na wcześniej upatrzone miejsce, cichutko rozbijamy namiot i rozkoszujemy się pyszną kolacją i lodowatym winem oraz piwem.  Raniutko świt bez żadnej chmurki, lecz słońce wychodzi z nad odległej grani dosyć późno i kiedy oświetla wreszcie drogę w dole i odległe ściany Wilpena jest już za wysoko. Niestety najbliższe miejsce mające pokrycie bezprzewodowego internetu jest od nas bardzo daleko i nie mogliśmy dokładnie obliczyć w którym miejscu i o której godzinie słońce wyjdzie zza gór. Po cichu mieliśmy nadzieję,że stanie się to w wąskiej dolinie pomiędzy dwiema górami. Niestety okazało sie, że tak będzie dopiero za kilka miesięcy.  Zamiast mięciutkiego światełka słońca dopiero co wschodącego nad horyzont mamy światło zdecydowanie zbyt kontrastowe i ostre. Zapisujemy, że trzeba w to miejsce przyjechać zimą. Godzinkę spędzamy na foceniu, a później pakujemy auto. Jedziemy z grubsza biorąc w kierunku południowym – do Wilpena. 

Bunyeroo Gorge i jeden z najpiękniejszych w tych górach punktów widokowych. W dole Razorback, a w tle we wschodzącym słońcu zewnętrzne ściany Willpena Pound.
Bunyeroo Gorge i jeden z najpiękniejszych w tych górach punktów widokowych. W dole Razorback, a w tle we wschodzącym słońcu zewnętrzne ściany Willpena Pound.
Bunyeroo Gorge i jeden z najpiękniejszych w tych górach punktów widokowych. W dole Razorback, a w tle we wschodzącym słońcu zewnętrzne ściany Willpena Pound.
Bunyeroo Gorge
Emu w Brachina Gorge
Brachina Gorge w tle Wilpena Pound
Brachina Gorge w tle Wilpena Pound
Brachina Gorge w tle Wilpena Pound
Moralana Gorge
Moralana Gorge
Moralana Gorge
Moralana Gorge
Moralana Gorge

Po drodze zjeżdżamy w każdą obiecującą, boczną ścieżkę. W zasadzie wszystkie oferują zapierające dech krajobrazy i masy dzikich zwierząt – zwłaszcza kangurów i emu. Wieczorem docieramy do Wilpena, gdzie na polu biwakowym rozkładamy namiot i robimy kolację. Po paru minutach dołączył do nas kangur szukający okazji przegryzienia jakiejś przekąski gourmet. Zastanawiamy się co taki kangur może lubić najbardziej i po chwili oferujemy mu wielki strąk czerwonej papryki. Na kangura podziałała ona jak narkotyk. Zwierzak wcina i nie może się oderwać. Za chwilę pożera drugi strąk. Więcej papryki nie mamy. Oferujemy kangurowi sałatę i chleb, ale bestia ze złości warczy i za chwilę atakuje Marka – na szczęście tylko przednimi łapkami. Zastanawiamy się, czy w odwecie powinniśmy pomyśleć o wrzuceniu steka z kangura na grilla. Niestety tego wieczoru zadowolić się musimy rozmrożonymi wcześniej krewetkami. 

Brumbies spotkane w Moralana Gorge. Dla tych z Was, którzy nie są obeznani z tymi końmi małe wyjaśnienie w tym miejscu. 
        Brumbies dla Australii są tym, czym mustangi dla Ameryki. To zdziczałe od pokoleń konie kiedyś przywiezione do kraju. Różnica jest tylko taka, że do Australii w 90% przywożono konie czystej krwi angielskiej, więc i większość brumbies to konie czystej krwi. Żyje ich w stepach, na obrzeżach pustyń i w górach ponad milion. Niektóre stada nie obawiają się za bardzo ludzi, inne gdy tylko zobaczą człowieka choćby  najbardziej oddalonego, natychmiast uciekają w popłochu.
Brumbies spotkane w Moralana Gorge
Brumbies spotkane w Moralana Gorge
Brumbies spotkane w Moralana Gorge
Nie jest możliwym być we Flinders Ranges i nie spotkać Emu. Jeśli kiedykolwiek zdecydujecie się tam pojechać, to zarówno emu, jak i kangury będą dotrzymywały Wam towarzystwa na każdym kroku.
 
Do Wilpena Pound zbliżamy się drogą asfaltową. Dla większości turystów i wycieczek jest to główny punkt , a najczęściej i jedyny do którego dojeżdżają.
Do Wilpena Pound zbliżamy się drogą asfaltową. Dla większości turystów i wycieczek jest to główny punkt , a najczęściej i jedyny do którego dojeżdżają.
Wilpena zasłonięta chmurami
Wilpena zasłonięta chmurami
Droga do Wilpena
Na polu campingowym w Wilpena. Megpie, czyli dzierzbowron australijski złapany na gorącym uczynku zuchwałej kradzieży sera.
 
Kangur pożerajacy paprykę
Niezadowolony kangur po wyczerapaniu zapasów papryki

Rankiem następnego dnia szybko zbieramy się do wyjścia do Wilpena Pound. Przed nami troszkę ponad godzinę drogi do wnętrza “krateru” , a później zależnie od tego, co będziemy chcieli robić. Droga upływa szybko. Idziemy ścieżką pomiędzy wielkimi eukaliptusami. Gdy dochodzimy do celu słońce jest już wysoko i czujemy, że to początek bardzo gorącego dnia. Wszelkie dłuższe szlaki bedą tego dnia zamknięte z uwagi na pogodę.Wychodzimy tylko do punktu widokowego, skąd rozpościera się panorama Wilpena Pound. Prawdziwy raj dla oczu to widoki z nieba – z lotu helikopterem, czy małym samolotem ponad tą częścią gór. Wtedy najlepiej można skorzystać z niskiego światła wczesnego poranka, lub końca dnia. Niestety nie jest to tania przyjemność i z przykrością z niej rezygnujemy. Przez ponad  20 lat na wiosnę odbywała się tu impreza “Opera in the Bush”. Był to wspaniały recital operowy pod gwiazdami i z dala od cywilizacji, przyciągający kilkanaście tysięcy widzów. W imprezie brały udział światowe sławy opery. 

Kangur pod drzewem na polu campingowym
W drodze do Wilpena Pound
Baśniowe łąki Wilpena Pound
Baśniowe łąki Wilpena Pound
Baśniowe łąki Wilpena Pound
W drodze do Stokes lookout
W drodze do Stokes lookout
Emu w klasycznej pozie by wyglądać poważnie na tle gór 🙂
Temu ptakowi wpadło do głowy by Marka zaatakować. Dla lepszego punktu widzenia przykucnął, żeby móc go sfotografować. Gdy jednak wyprostował się, przerażony już wtedy emu błyskawicznie zmienił zwrot swojego biegu 🙂 Jeśli nie okażecie strachu, to ptak ten nie zaatakuje nigdy…ale nie próbujcie tego samego z jego mniejszym nieco kuzynem – kazuarem. Te potafią być śmiertelnie niebezpieczne i nie boją się niczego.
 
Kangur też chciałby wyjść  poważnie na tle gór…ale czy kicający zwierz moze byc naprawdę poważny?
Widoki ze Stokes Lookout w różnych porach roku

Mamy nadzieję, że i Wam również podobają się Flinders Ranges. Przed nami jeszcze jedna część – droga powrotna przez pustynie i stepy…już wkrótce na naszym blogu.

Tags:

68
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Dee
Gość

Jak ja wam zazdroszczę takiej trasy przez Australię i tych niesamowitości. Jest tam wszystko co lubię, góry, przyroda, piękne widoki i dużo małych miasteczek 😁. Zakochałam się na maksa. Zaglądam do was często, choćby by popatrzyć na piękne zdjęcia i pomarzyć

LiliEss
Gość

Piękna podróż .. powrót do natury. Te wszystkie miejsca wydają się wciąż takie dziewicze i nie zadeptane tłumem turystów. Chciałabym kiedyś tam dotrzeć

Krzysztof
Gość

Z chęcią bym też to wszystko zobaczył na własne oczy , naprawdę tylko mogę zazdrościć takiej wyprawy.

Martyna Soul
Gość

Piękne zdjecia i niesamowita podróż. Pozdrawiam.

Iwona
Gość
Iwona

Moje marzenie taka podróż! Cudowne widoki!

Pmworld
Gość

Ale piękne zdjęcia ❤️idzie się zakochać w tych fioletowych kwiatach. Przepiękna wiosna.

Małgorzata
Gość

Piękna fotorelacja. Zarówno flora jak i fauna tego miejsca jest zaskakująca i wspólnie tworzy fantastyczny obraz, który pięknie uchwycony jest na zdjęciach

Słodko Słodka
Gość

Niesamowita podróż i jak zawsze piękne i urokliwe zdjęcia 🙂

Olka
Gość

Te ukwiecone łąki to czyste mistrzostwo świata. <3

Iwona
Gość

I pomyśleć, że kiedyś wydawało mi się, że Australia jest nudna! Wasz wpis zdecydowanie temu przeczy! Pozdrawiam ciepło 🙂

www.mateuszstasica.pl
Gość

Ale piękne fotki… Muszę tam pojechać!

Sikorkowe Pasje
Gość

Na kolejną część czekam z wielkim zainteresowaniem 🙂
Jakże Australia jest cudna w gatunki i różnorodność.
Dobrze, że Emu jednak uciekł a nie zaatakował. Ja bym się bała i pewnie ptaszysko by mnie zadziobało :p
Pozdrawiam.

Kasia
Gość

Kurczę, dla nas kangury, to zwierz eta egzotyczne i nieosiągalne, a Wy karmicie je przy kolacji, niesamowite! Zastanawiam się, co to znaczy, że nielegalnie nocowaliście? Czy w tych ogromnych przestrzeniach są jakieś zakazy?

Aleksandra Bohojło / Esencja
Gość

Dobra, już wiem, że jestem bliżej Australii niż kiedykolwiek wcześniej. 25 lutego wyruszam na wyprawę do Wietnamu i leci ze mną mój przyjaciel z Australii. Coś czuję, że 2 tygodnie wystarcza nam na ro, żeby zaplanować mój przyjazd do Australii. Każdy Wasz wpis i niesamowite zdjęcia poruszają moje pragnienie poznania Australii do głębi.

Irek
Gość

Jak ja ci tych widoków zazdroszczę

Maria
Gość

Brumbies mnie zauroczyły, co za wolność, idealne miejsce do harców i galopów. Mam nadzieje, że nikomu nie zacznie przeszkadzać, że jest ich tak dużo. A kolacja z kangurem byłaby dla mnie wielkim przeżyciem. Dzięki za zabranie mnie na niesamowitą wycieczkę, jesteście bardzo odważni:)

Zufi.pl
Gość

Niecierpliwie czekam na część czwartą. Same cudowne widoki – chyba wam trochę zazdroszczę, jednak zobaczyć na żywo taki krajobraz, to zupełnie inny rodzaj doświadczenia, jak poprzez zdjęcia.

Zawsze w książkach
Gość

Przepiękne zdjęcia, jestem zachwycona!

Viola z My British Journey
Gość

Krajobrazy Australii mają w sobie tyle kolorystyki, cudowna zieleń zmieszana z rdzą skał i do tego niebieskie albo fioletowe kobierce kwiatów. Przepięknie, z chcecia zajrzę do następnej części wyprawy.

Tomasz z JAK TO DALEKO.pl
Gość

Materiał fotograficzny przypomina mi film animowany Mustang z dzikiej doliny! 🙂

Aleksandra
Gość

Te miejsca i widoki są jak z zupełnie innego świata.Tak niesamowitych widoków nie widziałam już dawno. Aż sprawdzam na mapie, gdzie to wszystko się znajduje.

Magdalena
Gość

Odkrywacie przed nami zupełnie nieznane oblicze Australii, magia. I te góry! :O

Gabriela
Gość

Piekny reportaż ze wspaniałymi zdjęciami i ciekawym opisem. Bajeczna Australia,
pozdrawiam

gonicmarzenia
Gość

Marzy mi się taka wyprawa 🙂

Natalia
Gość

Wow, jestem zachwycona 🙂 Przepiękne krajobrazy 🙂

Małgosia z Akacjowego Bloga
Gość

To znów ja 😉 Roślina, która pojawia się na początku tej części relacji to najprawdopodobniej tall mulla mulla. Tak jak napisaliście – łąki baśniowe. Dywany pofałdowanego krajobrazu zjawiskowe. Piękno w czystej postaci. Towarzystwo zwierząt to bardzo miły dodatek, mimo że kangur nie zachował się jak trzeba 😉 Krajobrazy zapierają dech. Pędzę czytać część 4. Buziaki

Anna
Gość

Wspaniałe – zdjęcia, słowa! Uwielbiam to Wasze miejsce w sieci.

Katarzyna
Gość

cudne ujęcie koni!

Izabela
Gość
Izabela

Australia/ to moje miejsce na Ziemii !! Byłam i chce wrócić 😉

Katarzyna
Gość

Niesamowite zdjęcia!
Chciałabym kiedyś zobaczyć Australię 🙂

Cyprian
Gość

Wow! Czy zdarzały się przypadki, że kazuary coś zrobiły człowiekowi??

wielopokoleniowo
Gość

Jak to wszystko cudownie wygląda! Często dziko i nieprzystępnie, ale pięknie 🙂

Karolina Zarzycka
Gość

Po prostu bajka! Marzy mi się tam pojechać 🙂