Myanmar – wystawa fotograficzna na końcu świata

  • Home
  • Azja
  • Myanmar – wystawa fotograficzna na końcu świata

Wystawa fotograficzna na końcu świata to byłby niezły pomysł, pomyślałem jeszcze w czasie mojego drugiego pobytu w Ngapali. Tematem miała być wioska i jej mieszkańcy, a zdjęcia oczywiście byłyby tymi, które zrobiłem tam wcześniej.

Pomyślałem również, że byłaby to nie tylko wystawa, ale i pewien eksperyment socjologiczny. Byłem bardzo ciekaw jak zostanie przyjęta moja inicjatywa, czy nie zostanie potraktowana jak fanaberia jakiegoś tam turysty? W myślach zacząłem układać już plan przedsięwzięcia, jakkolwiek czy głębiej się w to zapuszczałem, tym więcej przeszkód zaczynałem dostrzegać.

Bodaj najtrudniejsze było tu przywiezienie w doskonałym stanie samych wydruków. W tym czasie nie było możliwe by odpowiedniej wielkości i jakości wydruki zrobić w Birmie. Nigdzie takich usług nie oferowano.Trzeba je więc przywieźć. No ale jak to zrobić w przypadku delikatnych zdjęć, bardzo czułych na dużą wilgotność i wysoką temperaturę? W dodatku podczas moich wyjazdów Myanmar nigdy nie był krajem, który mogłem odwiedzić jako pierwszy, a samo Ngapali musiało być raczej w końcu pobytu. No i tak byłem tam jeszcze dwa razy i swoimi planami podzieliłem się z paroma wcześniej poznanymi mieszkańcami. Oni zapewniali mnie, że będzie to co najmniej “wioskowe wydarzenie miesiąca” i że nie mam się martwić o jakiekolwiek negatywne przyjęcie.

Upłynęło jeszcze parę lat. Przyszedł rok 2008. W jego połowie wiedziałem już, że ponownie będę w Birmie, oraz że będę miał czas, by zajechać na tydzień do Ngapali. W sklepie z materiałami biurowymi kupiłem tuby do przechowywania projektów wykonane z grubego i mocnego kartonu. Do tego kilkanaście paczek silikonowego żelu, który miał kontrolować wilgotność wewnątrz tub. Wybrałem zdjęcia, które chciałem zabrać i oddałem pliki do wydruku. Tą część przygotowań zakończyłem na niemal miesiąc przed wyjazdem…dla mnie to prawdziwy rekord, gdyż zwykle zostawiam wszystko na ostatnią chwilę.

Był listopad. W Adelaide zaczynało się lato, a ja wylatywałem do Hongkongu, skąd po paru dniach promem do Macau. Tam spędziłem noc i przeleciałem dalej do Bangkoku, gdzie spotykałem się ze znajomą. W mieście Aniołów spędziliśmy 2 dni i przelecieliśmy do Rangunu w Birmie. Tam zdecydowaliśmy sie na całą trasę wynająć samochód i po 3 dniach w Rangunie wyruszyliśmy do Jeziora Inle, później do Mt Popa, Bagan i w końcu po nocy spędzonej w Pyain wyjechaliśmy do Ngapali. Ten ostatni odcinek jest dosyć szczególny nawet, jak na warunki birmańskie. Licząca 250km trasę przejechaliśmy w blisko 18 godzin, co dało nam średnią prędkość przejazdu w granicach 14k/h. To piękna trasa wiodąca poprzez góry pokryte dziewiczą dżunglą. Pewnie nie wiedzieliście, że północna Birma należy do najbardziej zalesionych terenów świata.

Wreszcie już nocą dojeżdżamy do Ngapali. Okazuje się, że w miejscu, w którym zawsze się zatrzymywałem jest wolny pokój, a do tego mój ulubiony – wychodzący na plażę ( wtedy jeszcze nie dało się zarezerwować w Birmie pokoju poprzez internet, z wyjątkiem kilku największych hoteli w Rangunie, Mandalay, Bagan i Inle Lake)  – “zakotwiczamy” więc w Royal Motel. Dlaczego w nazwie jest słowo motel sugerujący, że przybywają tu zwykle turyści zmotoryzowani?  O tym nie mam pojęcia i w zasadzie nikt z obsługi również, z managerem włącznie. Następnego dnia od rana zajęci jesteśmy poszukiwaniem miejsca na wystawę. Ktoś zaproponował miejscową gospodę i zaręczył, że właściciel z całą pewnością się zgodzi.  No i faktycznie zgodził się, a nawet chętnie zajął się następnym problemem – poszukiwaniem i skompletowaniem materiału do konstrukcji tablic, na których chciałem wywiesić zdjęcia. 

Konstrukcja tablic, oraz ich zamocowanie zakończyliśmy około południa następnego dnia. Tak więc mogliśmy ogłosić “termin “wernisażu na późne popołudnie tego samego dnia. Nasz “karczmarz” nagrał na magnetofonie kasetowym wiadomość o wystawie, po czym jeden z jego pracowników bierze rikszę z zamontowaną na niej tubą i jeździ tym krzykliwym urządzeniem po całej wiosce i plaży zapowiadając to “wielkie wydarzenie”. 

Fotografie z moich czterech poprzednich pobytów obejmowały lata 1998 do 2007. Wiele  widocznych na nich osób już w wiosce nie mieszkało. Byli też tacy, którzy już niestety nie żyli. Jednak większość ciągle tu mieszkała i chyba wszyscy przybyli, by móc zobaczyć zarówno siebie sprzed paru lat, jak i swoich znajomych, czy też by powspominać tych, których już nie było.

Na wernisaż ( wiem, wiem, to szumne słowo, no ale wiecie…wystawa, więc odpowiedni słownik obowiązuje) zamówiłem u karczmarza 200 litrową beczkę piwa. On przekonywał mnie do 100 litrowej, bo 200 litrów nie da się w tej wiosce wypić, lecz ja byłem uparty. No i znowu – wernisaż, a tu piwo…a feee! Zrozumie mnie jednak każdy, kto chociaż raz spróbował birmańskiego wina :D. Już po 3 godzinach od rozpoczęcia okazało się, że beczka zaświeciła pustkami …no i jak tu wierzyć karczmarzom? 🙂 

W każdym razie mogę pochwalić się tym, że wystawę odwiedziły prawdziwe tłumy. Publiczność zarówno lokalna, jak i również z szerokiego świata, bo o wystawie dowiedzieli się turyści przebywający w ośrodkach wypoczynkowych przy pobliskich plażach. 

Kilkoro mieszkańców było bardzo wdzięcznych za to, że raz pierwszy ktoś z zagranicy potraktował ich nie jak potrzebujących wsparcia biedaków, ale jak ludzi potrzebujących czegoś więcej, niż tylko strawy i dachu nad głową. Wystawa była ponoć największą niereligijną imprezą zorganizowaną kiedykolwiek w Ngapali. Była też pierwszą wystawą fotograficzną nie tylko w tej rybackiej wiosce ( no i położonym obok kurorcie), ale najprawdopodobniej pierwszą wystawą fotograficzną w birmańskim stanie Rakhine.

Zdjęcia oglądać można było przez 3 dni. Po tym czasie stały się własnością tych, których przedstawiały, lub ich rodzin. To było ogłoszone w momencie otwarcia wystawy i zainteresowani szybko zrobili sobie listę, na której rezerwowali sobie zdjęcia. Dla większości z nich były to pierwsze w życiu zdjęcia które ich przedstawiały, a nie były fotografiami niezbędnymi do wyrobienia dokumentów. Za pomoc w zorganizowaniu tego wydarzenia dziękuję mojej ówczesnej towarzyszce Beacie Romanowskiej, która włożyła wiele wysiłku, by wydarzenie doszło do skutku i stało się wioskowym “hitem”.

Tags:

54
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Beata-albumzpodrozy.pl
Gość

Rewelacyjna inicjatywa! I to, że zdjęcia zostały podarowane modelom ☺️ widać, że było to dość absorbujące i radujące lokalną społeczność wydarzenie. I czemu się dziwić… Sama byłabym przeszczęśliwa dostając tak piękny portret na własność. Brawo, brawo!!! 👏👏👏

Kosą po patelni
Gość

wzruszające i piękna inicjatywa. Ci ludzie musieli naprawdę się poczuć szczęśliwi i zazdroszczę widoku ich twarzy. Świetny też pomysł z rozdawaniem zdjęć – brawo!

Viola z My British Journey
Gość

Jakże ciekawy pomysł a o takim marketingu jak reklama z rikszy chyba może pomarzyć niejeden celebryta! Jesteście sławni! Wspaniałe zdjęcia i szczęście tych ludzi, bezcenne 🙂

Sikorkowe Pasje
Gość

Świetny pomysł, w cudowny sposób zrealizowany. A co więcej ta radość ludzi, niemniej szkoda że ta jedna żona i matka ciągle się smuta.
Zdjęcia genialne. A ten traktor-bus-… nie wiem jak to nazwać, ale pojazd co jeździ – bardzo interesującą ma konstrukcję.

Snickers
Gość
Snickers

Brawo, brawo. Niesamowite wydarzenie w tak odległym zakątku ziemi gdzie zwykła dla nas fotografia dla tamtejszych mieszkańców staje się czymś niesamowitym, nieosiągalnym. Po obejrzeniu całej instalacji jeszcze wymarzony prezent a szczególnie dla tych, którzy mogą spojrzeć i wspomnieć osoby nie będące już z nimi. Inicjatywa godna naśladowania wszędzie i dla wszystkich. Świat jest piękny bo piękne są postaci występujące chociażby w tym cudownym programie “Mieszkańcy Wioski Ngapali” Gratuluję wyśmienitego przedsięwzięcia.

Ola
Gość

Marku – chapeau bas! Genialny pomysł i realizacja. Dla nas oglądanie zdjęć to codzienność, jesteśmy otoczeni cyfrowymi obrazami od małego, dla ludzi w tej wiosce to wydarzenie życia. I jeszcze możliwość zachowania tych zdjęć przez osoby na nich utrwalone. Tego im zazdroszczę – być modelem na Twoich zdjęciach 🙂

annastylefashion.pl
Gość

Wielkie brawa dla Ciebie !!! 🙂 Doskonały pomysł z tą wystawą. Jak widać, było bardzo duże zainteresowanie tą inicjatywą. Życzę kolejnych, tak kreatywnych pomysłów. 🙂

Mokka
Gość

Brawo Ty! Inicjatywa mówi sama za siebie! Ma pierwiastek ludzki, a o to przecież najbardziej chodzi w tym swiecie. Po twarzach mieszkańców widać, że było to dla nich wydarzenie życia. Ludzie czują, kiedy są zauważeni i niezaleznie od miejsca w którym żyją, reagują podobnie. Ten osobliwy pojazd to sztuka sama w sobie i do tego jeszcze użytkowa! Bardzo interesująca retrospekcja.
Pozdrawiam!

Olka
Gość

Wow! Genialny pomysł! Brawa za inicjatywę i chęć zrobienia czegoś dla lokalnej społeczności. Bo dla nich udział w wystawie i obejrzenie Twoich zdjęć też było świetnym doświadczeniem. W szczególności, jeśli część z nich mogła odnaleźć siebie lub swoich znajomych/rodzinę na fotografiach sprzed lat.

Aleksandra Bohojło / Esencja
Gość

Dla mnie rewelacyjny pomysł, jeśli nie jest wbrew niczyjej woli czy kulturze. A widać, że zachwyt i radość jest. Piękne, prawdziwe fotografie.

Psyche Tee - Wirtualny Gabinet Psychologiczny
Gość

Gratulacje ! Ludzie dla ludzi – jakże ogromny worek inspiracji! 🙂

Maria
Gość

Jestem pod ogromnym wrażeniem, masz wielkie serce Marku. Zadać sobie tyle trudu, żeby sprawić przyjemność innym to coś niesamowitego. Wystawa wygląda pięknie i profesjonalnie, ależ oczywiście, że to wernisaż! Prawdziwą przyjemnością jest oglądanie zachwyconych ludzi, bardzo podoba mi się mały berbeć, który nie załapał się na wystawę. Gratuluję pomysły, piękna idea. Jestem pewna, że wszyscy bawili się doskonale.

Kasia Kowalska
Gość

Boziu, wzruszyłam 😭 To takie niesamowite. Niby nic wielkiego dla nas, a dla nich wydarzenie roku. Zupelnie inne spojrzenie na nich, jako ludzi. Zachwycona jestem tym przedsięwzięciem, i dziękuję za wasze ❤

DeVi
Gość

Czegoś tak fantastycznego brakuje dosłownie wszędzie. Podarować komuś odrobinę radości, sentymentu, refleksji i mnóstwo uśmiechu. A na koniec jeszcze oddać na pamiątkę. Cudowne!

Myśli Potarganej
Gość

Niesamowity pomysł. Dałeś tym ludziom dużo radości i szacunek. To piękne.

Ania
Gość

Marek, można powiedzieć, że stałeś się super bohaterem! 😀 Mojej uwadze jednak nie umknął jeden bardzo ważny aspekt… Piszesz, że nie było się co bać, że ktoś wyśmieje Twoją inicjatywę, ba, nawet mogłeś liczyć na pomoc. To pięknie pokazuje jak różni się mentalność mieszkańców takich wiosek od tych, których pochłonęło wielkomiejskie życie w dobrobycie… U nas to najpierw musisz się przebić przez papierologię, przekonać ludzi kręcących nosem, że to przecież się nie uda, a potem walczyć, bo jak kogoś poprosisz o pomoc, to w wielu przypadkach padnie pytanie “a co ja będę z tego miał?”. I potem się dziwimy, że… Czytaj więcej »

Piotr
Gość

Jestem pod ogromnym wrażeniem. Wielki szacunek za tak wspaniałą akcję. To cudowne zwieńczenie wielu Waszych podróży do tego fascynującego miejsca. Wydaje się wyjątkowo ważne, bo zaspokaja coś więcej niż tylko materialne potrzeby mieszkańców ale ich potrzeby duchowe., o których sami nawet być może nie mieli pojęcia zanim Waszej wystawy nie zobaczyli na własne oczy. Cudowna inicjatywa – zazdroszczę pomysłu!

IzabelaAB
Gość
IzabelaAB

Piękne zdjęcia i równie piękna historia. Wspaniały pomysł z wystawą. Nie dziwię się, że było to wielki wyrażenie w wiosce. A gdzie by nie było? Ale dla tamtych ludzi to naprawdę musiało być niesamowite przeżycie. Ta historia pokazuje także, że jak się czegoś mocno chce i wierzy w to, to ewentualne przeszkody są tylko etapami realizacji planu. Wielkie brawa i szacunek dla Pana!

Koralina
Gość

fantastyczne! niby pełna egzotyka, a wszystko jest takie normalne i oczywiste 🙂

Agata
Gość

Kocham Birme!

Agata
Gość

Kocham Birme calym sercem!

Zbieram myśli
Gość

Jestem pod ogromnym wrażeniem Waszej niezłomności i dążenia do wyznaczonego celu. Sam pomysł i wykonanie – genialne! Bardzo chciałabym zobaczyć z bliska zdjęcie tej “żony” :))
Czy nie było problemów z robieniem zdjęć mieszkańcom? Pytaliście ich o zgodę czy raczej byli chętni do pozowania? Nieraz zetknęłam się z sytuacją, że ktoś negatywnie na mnie patrzył i dawał do zrozumienia, że nie życzy sobie zdjęć.

Kinga K
Gość

Piękna dawka kultury:)

Zołza z kitką
Gość

Jak zawsze – cudowne zdjęcia! Nie wiem, jak Wy to robicie, że tak oddajecie emocje ludzi! 🙂

Małgosia z Akacjowego Bloga
Gość

Marku Piotr już napisał o swoich wrażeniach , ale i ja mam potrzebę. Widziałam tego posta i czytałam w telefonie na wyjeździe. Czekałam na niego. Marku – chapeau bas – jestem pod wielkim wrażeniem. Jednak ja już trochę wiem, jakim potrafisz być wspaniałym człowiekiem. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się poznać Cię osobiście. Dziękuję za mnóstwo pozytywnych emocji, wrażeń. To inicjatywa godna naśladowania. Pozdrawiam serdecznie 🙂

Madzia Szymańska
Gość

Wspaniały pomysł i jakie piękne ujęcia 🙂

Saudyjskie Wielbłądy
Gość

Świetna inicjatywa. Nie wpadło mi do głowy, żeby wyjść z taką ideą, kiedy mieszkaliśmy w Arabii Saudyjskiej, ale z pewnością skopiuję Twój pomysł, kiedy tam wrócimy 🙂