Iran – Tabas

Tabas to miasto-oaza na pustyni. 

Nie jest wielkie, nie jest piękne, ale warto je zobaczyć. Wokół miasta jest wielokolorowa pustynia i góry. Tabas nie jest zanieczyszczone tak jak inne miasta, a i ruch tu mniejszy. Miałam nawet wrażenie, że trafiliśmy do sennego miasteczka. Latem panują tu ogromne upały, dochodzące do 50 stopni Celsjusza. W zimie bywają bardzo zimne noce.

Polecono nam, ponoć najlepszy w mieście, hotel Amir. Niestety dostał nam się mały, ciemny pokój. Hotel położony jest tuż obok wielkiego ronda. Rondo było zdumiewające, miało 6 pasów, a ruchu prawie wcale. Wokół ronda jest mnóstwo małych sklepików i restauracyjek z całkiem niezłym jedzeniem. Jest cukiernia z przepysznymi wyrobami. Turystów praktycznie nie było w ogóle. Większy ruch zaczyna się wieczorem, kiedy zachodzi słońce. Jest tu mały targ i stoiska ze świeżymi warzywami i owocami. Niestety, ile razy byśmy nie obeszli ronda, piwa nie ma-).

Ludzie są tu mili, życzliwi i przyjaźnie nastawieni.

Turyści przyjeżdżają tu dla przepięknych oaz, ukrytych w górach, zwłaszcza do najbardziej znanej, Ezmirghan. Własny środek transportu jest w tych okolicach niezbędny, aby zobaczyć oazy. Jest ich sporo i to w znacznej odległości od Tabas. Do Ezmirghan warto się dostać taksówką i tam przenocować, szukając noclegu u mieszkańców, bądź rozbijając namiot pod palmami. Jest to wiele bezpieczniejsze, niż spanie w hotelu. To rejon sejsmiczny i trzęsienie ziemi zrównałoby nasz hotel z ziemią, o czym uświadomiliśmy sobie już po wyjeździe z miasta. Można też spać pod palmami na rondzie.

W dniu 16 września 1978 miasto zostało nawiedzone przez trzęsienie ziemi o sile szacowanej na 7,5-7,9 stopnia w skali Richtera, w którym śmierć poniosło około 25 000 osób, a miasto zostalo praktycznie doszczętnie zniszczone. W pobliżu Tabas, ok. 10 km, znajduje się miejscowość Korit-nekropolia po tej katastrofie.

Mieszkańcy miasta lubią też pokazywać turystom miejsce, gdzie rozbił się amerykański helikopter, który leciał do Teheranu po pracowników ambasady.

Miasto ciągle się rozbudowuje. Jest tu kino, basen, port lotniczy, stacja kolejowa. Warto wybrać się do ogrodów Golshan, pełnego palm, drzew pomarańczowych i kwiatów. Tu można schować się przed palącym słońcem. Są w mieście ruiny warowni z okresu Imperium Perskiego i kilka małych meczetów.

Wyrabia się tu piękne, bawełniane obrusy oraz ręcznie tkane dywany, jak również rękodzieła w metalu i kamieniu.
Warto zobaczyć zbiór daktyli i sprawność miejscowych ludzi podczas tych prac.

Z otaczających Tabas gór sprowadza się do miasta wodę. W górach jest duża tama ze zbiornikiem wodnym oraz podziemne tunele, którymi spływa woda, nawadniając miasto oraz otaczające je pola ryżowe.

Niewątpliwie najpiękniejszym miejscem w Tabas jest wspaniały meczet Imamzadeh Hossein Mausoleum. Znajduje się on tuż przy wielkim rondzie, obok którego mieszkaliśmy. Jest miejscem pielgrzymek, więc jeżeli trafimy na jakieś święto, czy weekend, to zapomnijmy o noclegu w hotelu. Przyjeżdżają tu ludzie z wiosek odległych o kilkaset kilometrów.

W czasie naszego pobytu teren meczetu był prawie pusty. Zupełna odmiana po Qom, czy Mashhad. Meczet robi wrażenie zwłaszcza wieczorem i w nocy, kiedy jest pięknie oświetlony. Ogromny plac otaczający kompleks, wyłożony jest posadzką. Bardzo czysto i praktycznie nikogo. Meczet nowy, ale detale architektoniczne zachwycają. Aby wejść na teren meczetu, musiałam ubrać wielką, kwadratową płachtę, która utrudniała mi robienie zdjęć.

W czasie spaceru po mieście spotykamy grupę kobiet z transparentami. Nie mamy pojęcia, czy to jakiś protest. Czy może tutejsze koło gospodyń wiejskich? Okazuje się, że to taka kobieca demonstracja.Wiemy z irańskiego, sprawdzonego źródła, że panie wyszły, aby poprzeć irańskie władze. Czyli, że takie życie im odpowiada i noszenie czarnych ubrań, które mają na sobie, też.

W pobliżu Tabas jest też kopalnia węgla kamiennego. 

„ Kopalnia została wybudowana w pierwszej połowie ubiegłego dziesięciolecia przez irańską firmę, funkcjonującą w randze resortu przemysłu ciężkiego, w celu pozyskiwania surowca do produkcji stali. Jest wyposażona w pierwszą w kraju zmechanizowaną ścianę. W poszukiwaniu sprzętu irańscy inżynierowie podróżowali niemal po całej Europie, wizytując kopalnie i firmy w różnych krajach, w tym również w Polsce. Koniec końców zdecydowali się na zakup naszych maszyn i urządzeń. Technicznie nasza oferta najbardziej im odpowiadała, bowiem tamtejsze pokłady charakteryzują się dość dużymi upadami, podobnie jak w kilku kopalniach Kompanii Węglowej – opowiada nadsztygar Witold Kapuściński, który uczestniczył w pracach przygotowawczych ściany w irańskiej kopalni”/fragment z http://nettg.pl/news/107706/fedrowanie-po-persku /

Tags:

15
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Niesamowite macie wspomnienia. Zdjęcia piękne. Perski dywan….a właściwie prawie perski z Kowar….to chyba jedyne co mam z tamtych stron…a właściwie prawie z tamtych stron…no cóż….może kiedyś to się zmieni.. pozdrawiam serdecznie…

Irena N.
Gość

Po mojej mamie go odziedziczyłam…. pozdrawiam raz jeszcze….

Irena N.
Gość

Też po mojej mamie go odziedziczyłam….może teraz czas kupić kafelki….prawie irańskie …czyli z Opoczna…i pozdrawiam raz jeszcze…

Marcin - albumzpodrozy.pl
Gość

Mimo wszystko warto zobaczyć miejsce katastrofy helikopterów USA, zwłaszcza że CIA bardzo niechętnie mówi o swojej bandyckiej operacji, a Irańczycy odwrotnie. Warto jednak skorzystać z przewodnika lub być w towarzystwie kogoś miejscowego, bo w pobliżyu jest ośrodek testowy dronów, nie odgrodzony i nie wyrózniajacy się w krajobrazie, a na jego teren to lepiej nie wchodzić. Samo miasto bardzo OK, w moich wspomnieniach jedno z przyjemniejszych w Iranie.

Magdalena
Gość

Zapisuję u siebie kolejny powód, by wrócić do Iranu! Wspaniałe zdjęcia.

blogierka
Gość

Ta oaza to coś niesamowitego! <3

Natalia
Gość

Moja mama spędziła w tym roku dwa miesiące w Iranie i ogromnie mi go poleca. Z przyjemnością się tam wybiorę!

Dee
Gość

Spanie pod gołym niebem bezpieczniejsza niż w hotelu, a to mnie zaskoczyłaś. Po raz kolejny pozazdrościłam wam tego Iranu. Ciekawe jak się zwiedza kraj, w którym nie ma turystów. Tak chyba tylko zwiedzaliśmy Kubę.