Iran – Okolice Hamadan

Po dwóch dniach zwiedzania Hamadan postanawiamy pojechać w góry. Wynajmujemy taksówkę,towarzyszy nam Mariam. Przynajmniej może się porozumieć z kierowcą. Hamadan położony jest u stóp gór Zagros,jest maj, ale wysoko leżą jeszcze płaty śniegu. Zima trwa tu czasami aż osiem miesięcy.

      Najpierw zaglądamy do miejsca,które nazywa się Ganj Nameh. Tu są urokliwe wodospady i urocze herbaciarnie, cenne starożytne inskrypcje perskie,które pozostały po latach świetności Hamadan. Jest też kolejka wagonikowa, ale o tej porze nieczynna. Jedziemy coraz wyżej odkrytym zboczem. Mijamy dosyć surowe krajobrazy i dojeżdżamy do stacji narciarskiej,śniegu ani śladu. No i czeka na nas niespodzianka. Spotykamy po drodze Nomadów. Są to koczownicy,nie mający stałego miejsca zamieszkania,właśnie trwa strzyżenie owiec.Ludzie są bardzo mili i przyjaźnie nastawieni, zapraszają nas do siebie,pokazują namiot w którym mieszkają i zgadzają się na zrobienie zdjęć.Dla nas zupełna egzotyka. Następnie jedziemy do wysoko położonej przełęczy. Zaczyna się droga w dół, widoki przepiękne,zatrzymujemy się często,aby zrobić zdjęcia.Dojeżdżamy do pięknych pól w dole.Robi się późno,wiec postanawiamy wracać.Przy stacji narciarskiej kupujemy napoje i jedziemy do hotelu.
Późnym popołudniem postanawiamy wrócić do kolejki wagonikowej. Miejsce pstrokate i dziwne,wagoniki szwajcarskie,więc mamy nadzieję,że nie spadniemy.Wyjeżdżamy na szczyt,tu jest już chłodno i zaraz zajdzie słońce.Widok na Hamadan piękny.Po zrobieniu zdjęć zjeżdżamy na dół i wracamy do hotelu.Tak kończy się nasza przygoda z tym miastem i górami Zagros.

   Tego osła zapamiętamy na zawsze.Spotkaliśmy go w malowniczej dolince.Marek chciał mu zrobić zdjęcie,a osioł dostał szału – całkiem jakby ktoś przed nazwą gatunku dodał mu „p” i przeniósł do Sejmu. Zaczął się tak wydzierać,że ten dźwięk słyszę do dzisiaj.Ja i Mariam zwiałyśmy w krzaki,a osioł zaczął szarżować i chciał ugryźć Marka.Na szczęście był uwiązany do pala.Różne osły widziałam,ale takiego pieniacza pierwszy raz,a przecież tak przyjaźnie wyglądaliśmy.

   Wodospad w dolinie Abbas Abad.To miejsce wypoczynku mieszkańców Hamadan. Szału nie ma,to nie Niagara.To suchy kraj, a dla spektakularnych wodospadów potrzeba masę wody. Irańczycy zachwycają się, bo jak na ich warunki to wielki wodospad.

 

    Na obrzeżach miasta trafiamy na coś niezwykłego.To starożytne inskrypcje królów Persji z IV/V w p.n.e.Pismo klinowe jest jednym z najstarszych.Inskrypcje robią wrażenie,umieszczone są w miejscu zwanym Gandj Nameh,czyli Księga Skarbów.

    Restauracja w stacji narciarskiej Hamadan.Tak w ogóle to chyba najbliższa stacja narciarska od Zatoki Perskiej ( nie liczę oczywiście sztucznego tworu pod dachem w Dubaju).

 

    Wnętrze restauracji,pusto o tej porze roku.Naszą uwagę zwraca tkany obraz po prawej stronie.Jesteśmy przecież w Islamskiej Republice Iranu.Obsługa twierdzi, że obraz nie budzi żadnych sensacji .Teraz wyobraźcie sobie,ze jesteśmy w polskiej restauracji na przykład w Ełku i na ścianie wisi coś typowego dla islamu…

     Stacja narciarska,śniegu ani śladu, no ale to już koniec maja przecież. Kilka budynków,w jednym z nich coś w rodzaju restauracji,na zewnątrz pijemy herbatę z automatu.W zimie ,kiedy jest śnieg,są tu tłumy ludzi.

    Jedziemy dalej,jest coraz wyżej i wyżej i coraz chłodniej.Po ogromnym upale w Hamadan,prawdziwa ulga.

 

     Nagle naszym oczom ukazuje się taki oto widok.Namioty nomadów.Koczowników,którzy zmieniają miejsce zamieszkania w zależności od potrzeb.Wysiadamy z samochodu i idziemy w kierunku namiotów. Mariam udaje się z nimi porozumieć,chociaż oni maja swój dialekt. Wchodzimy do ich posiadłości,pozwalają nam robić zdjęcia.Uśmiechają się i bardzo życzliwie nas przyjmują.

    Góry Zagros są idealne dla nomadów zaliczanych do grupy Bahtiari. Góry są porośnięte gęsto rozmaitą roślinnością.To w 90 % źródło wody,więc owce i kozy mają się gdzie paść. Bahtiarzy obozują w górskich dolinach 4 miesiące,zajmują się wypasem.Potem dwa miesiące wraz z dobytkiem wędrują na południe kraju,gdzie spędzają 4 zimowe miesiące i znowu wracają w góry Zagros przez około 2 miesiące.

 

    Dwie siostry,starsza opiekuje się młodszą,gdy dorośli ciężko pracują.Wszyscy pilnie strzygą owce,nomadzi są bardzo pracowici,muszą przetrwać.

 

    To ciężkie życie,zwłaszcza w dzisiejszych czasach,gdy nomadzi widzą,że można żyć w bardziej komfortowych warunkach.Coraz więcej rodzin rezygnuje z wędrownego trybu życia i osiada na wsiach,czy mniejszych miasteczkach.

 

         Rodzina nomadów,uśmiechnięci i szczęśliwi mimo bardzo skromnych warunków życia.

 

    Prawdopodobnie za kilka lat po prawdziwych nomadach zostaną tylko opowieści.Dlatego ogromnie cieszyliśmy się,że mogliśmy ich spotkać.Pan trzyma w ręku nie noże,ale nożyce do strzyżenia owiec,ponieważ często trzeba je ostrzyć,to się rozkładają.

    Namiot w którym mieszkają.Zapraszają nas do wnętrza. Bahtiarzy mieszkają w skromnych warunkach.Wokół namiotu przymocowane są worki z kamieniami,aby namiotu nie porwał wiatr.

     W środku czyściutko i skromnie,wszędzie dywany.W jednym namiocie mieszka cała rodzina.Często namiot to właśnie jedna wielka płachta wsparta spadziście o drewniane drągi.Na noc zwijane są materace,w ciągu dnia leżą zrolowane pod ścianą namiotu.

 

                        Ośrodek rekreacyjny Ganjameh.Tu wypoczywają mieszkańcy Hamadan.

 

      Kolejka na jeden z okolicznych szczytów.Wszystko skrzypiało i się trzęsło.Szwajcarskie wagoniki były raczej z czasów Pahlaviego i lina nośna też. Bałam się jak diabli.

 

    W dole Hamadan.Cieszymy sie,że tyle zobaczyliśmy. Mieliśmy do wyboru jaskinię Ali Sadr,oddaloną o 100 km od Hamadan,ale nie żałujemy.Jaskinia przetrwa,nomadzi pójdą w zapomnienie.

Tags:

2
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Marcin - abumzpodrozy.pl
Gość

No słuszny wybór z wizyta u tych nomadów. Takie plemiona zanikają, choć jeśli gdzieś mają żyć jak najdłużej według własnych tradycji, to właśnie w Iranie. Historia z (p)osłem rozbrajająca 🙂