Iran – Hamadan

Tym razem zapraszamy do Hamadan. Miasto położone jest ok. 400 km na południowy zachód od Teheranu u stóp Gór Zagros. Jest jednym z najstarszych miast świata, wzmiankowanych w Biblii pod nazwą Ekbatana (Księga Estery), stolica państwa Medów, a później, po zjednoczeniu z Persją stał się letnią rezydencją władców dynastii Achemenidów. W mieście znajdują się groby Estery i Mordechaja, mauzoleum Avicenny i kilka innych miejsc, wartych zwiedzenia. Mimo, że Hamadan był kiedyś stolicą Państwa Perskiego, niewiele śladów świetności w nim zostało.

Owszem, pięknie położone, dosyć schludne, zwarta zabudowa, kopuły meczetów…ale szału nie ma. Wiele osób nie uwzględnia tego miasta w planach, jednak mimo wszystko warto tu zajrzeć.

 Po przyjeździe zaczynamy szukać hotelu, owszem są, ale przypominają stęchłe nory, brudne firanki w jeszcze brudniejszych oknach. Widoki naprawdę makabryczne. Marek, który ogląda te pseudo hotele, dyplomatycznie przemilcza sprawę toalet. Jestem bardzo zmęczona, ale wszystko jedno to mi nie jest. Szukamy dalej i trafiamy do całkiem schludnego. Pokoje wielkie jak w Wersalu, czyściutko, właściciel mówił po angielsku, w pokoju wi-fi. Hotel nazywał się Arian.

W Hamadan nie spotkaliśmy żadnego europejskiego turysty. Miasto jest już w planach wycieczek biur turystycznych i mam nadzieję, że poprawiła się baza hotelowa. Spędziliśmy tam dwa dni, trzeci dzień to wycieczka w góry Zagros. Po mieście oprowadzała nas przemiła i piękna Mariam, która studiowała botanikę w Hamadan.

    Mariam, piękna i urocza Iranka. Po trzech latach odwiedziliśmy ją ponownie w jej rodzinnej miejscowości.

Życie na bazarach kwitnie latem wieczorami i trwa do późnej nocy. Panują ogromne upały, wieczorem jest troszkę lżej.
Zbliża się wieczór, na placu i przyległych ulicach są tłumy ludzi. Jest spory gwar, bo wokół są bazarowe stoiska. Najwięcej jest ze złotą biżuterią. Wyroby są nieziemsko piękne. Mariam zaprasza nas do restauracji, ale jest ona jeszcze zamknięta, więc buszujemy między stoiskami z wyrobami jubilerskimi, dywanami i kolorowymi materiałami.

Wracamy do restauracji i jemy pyszną irańską kolację. Pomieszczenie jest bardzo klimatyczne, a ceny jak dla nas wręcz fenomenalnie niskie. Rachunek za posiłek dla 3 osób w dobrej klasy restauracji, mieszczącej się w pięknym, średniowiecznym podziemiu wyniósł niecałe 10 USD.

              
Wieża zegarowa.
W Iranie rzadko można takie spotkać.

Jeden z meczetów w Iranie, po prawej stronie modlą się kobiety.

Jest rocznica śmierci Chomeiniego, a w Iranie trwa to dłużej, niż jeden dzień. Mimo morderczego upału, kobiety modlą się do plakatu z wizerunkiem Chomeiniego.

Budynek mauzoleum z grobami Estery i Mordochaja. Tu bardzo chciałam być. Miejsce nie tylko ważne dla Żydów.

Estera to postać biblijna. Młoda Żydówka, która wychowywała się pod opieką stryjecznego brata Mardochaja.Ten sprawował wysoką funkcję u ówczesnego króla Persji. Kiedy królowi przestała się podobać własna żona, postanowił poszukać sobie nowej i młodej. No i padło na Esterę.

Została jego kolejną żoną. Potem  Mardochaj podpadł wysokiemu urzędnikowi, bo nie złożył mu pokłonu. Urzędnik się wściekł i wymógł u króla, aby wymordował wszystkich Żydów. Estera, chcąc ratować naród poszła do męża i poprosiła o zmianę rozkazu, a że mąż ją kochał, to urządził imprezę, na której był ten urzędnik. Wtedy Estera ujawniła, że przez niego mógł zginąć cały naród. Urzędnika Hamana powieszono, a Mardochaj zajął jego miejsce.

Na cześć tego wydarzenia ustanowiono purim – drugie, najważniejsze ze świąt w żydowskim kalendarzu. To wyczytałam i to nam opowiedział przewodnik w maleńkim mauzoleum, ciasnym, bo dwa wielkie sarkofagi zajmują prawie całe pomieszczenie.

Mauzoleum Estery, żony Kserksesa Pierwszego i jej opiekuna Mordochaja.

    Oczywiście jest tu, jak w każdym irańskim mieście, plac Chomeiniego. Widzimy wielki telebim, na którym wyświetla się zdjęcia i filmiki związane z postacią nieżyjącego, religijnego przywódcy kraju i czasami jego rządów. Pojawiają się co chwilę męczennicy wojny z Irakiem i inni duchowi notable. Obchody rocznicy jego śmierci trwają trochę dłużej, niż oficjalne 2 dni.

Kurzy targ. O kury też się dba w czasie upałów. Miały co pic, jeść i nakładano im pudełka, aby nie parzyło je słońce.

   Mauzoleum i grobowiec Avicenny. Też marzyłam o tym miejscu. Stoi on na placu im. Avicenny. Wszystkie place są Chomeiniego, ale on miał takie uwielbienie dla uczonego, że po rewolucji nie zmienił nazwy placu.

Ibn-e Sina Tomb

Avicenna napisał około 450 książek z szerokiego zakresu wiedzy, z których wiele traktowało na tematy filozoficzne i medyczne. Najbardziej znanym jest Kanon Medycyny. Avicenne nazywa się często „ojcem nowoczesnej medycyny”. Uznano go też „najsłynniejszym uczonym islamu i jednym z najsłynniejszych uczonych wszech czasów wśród wszystkich narodów świata”. Tytułów miał sporo, książek też i zastanawiałam się, kiedy on miał na to wszystko czas. Czy robił cokolwiek poza badaniami i pisaniem? Ten człowiek, to Leonardo da Vinci kultury islamu.

Abu Ali Husain ebn Abdallah Ebn-e Sina, filozof, naukowiec i znany lekarz, o którym każdy słyszał, bo to Avicenna.

Grobowiec Avicenny. 

Zwiedziliśmy muzeum mieszczące się w mauzoleum. Sporo tam przedmiotów związanych z praktykowaniem medycyny w zamierzchłych wiekach, sporo starodruków i rękopisów o tematyce medycznej. Niestety nie ma wśród nich żadnego rękopisu autorstwa samego mistrza. Wyczytałam w jego biografii, że już mając 18 lat był znanym lekarzem, więc chyba te tytuły mu się należały, zwłaszcza, że jednym z jego największych osiągnięć w medycynie było odkrycie, iż pijawki pomagają na nadciśnienie i również na ból zęba, nie umniejszając reszcie odkryć.

Kolejna wspaniała restauracja. Bardzo popularne jest danie, które nazywa się dizi. Jest to coś w rodzaju zawiesistej zupy z baraniny, ziemniaków, pomidorów i fasoli. Podaje się je z cienkim chlebem.
Spożywaniu tego dania towarzyszy cała ceremonia. Oddziela się części stałe od płynnych, zgniata specjalnym tłuczkiem i nakłada na połamany chleb. Do części płynnej wrzuca się kawałki chleba i zjada łyżką. Jest to smaczne, ale ogromnie sycące. 
W Hamadan byliśmy w restauracji, która specjalizuje się w podawaniu tylko tego dania. Sam szef doglądał gości i pokazywał nam jak się takie danie je. Restauracja przepiękna i pełna ludzi. Trudno znaleźć wolny stolik. Chociaż mnie osobiście ta zupa nie smakowała w przeciwieństwie do Marka, jednak podawana była w tak pięknych naczyniach i cały ten ceremoniał przygotowania wyglądał tak rewelacyjnie, że chciało się jeść.

W mieście można jeszcze zobaczyć pomnik Kamiennego Lwa Sang-e-Shir oraz mauzoleum Baby Tahera, słynnego perskiego poety. Tak swoją drogą, nigdy nie słyszałam o kraju, który by wydał tylu słynnych poetów. Zwiedzamy również resztki ruin, ale to raczej gratka dla archeologów, czy historyków. Jutro czeka nas wycieczka w góry Zagros.

0 0 vote
Article Rating
Tags:
Subscribe
Powiadom o
guest
52 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments

Hamadan tez pominąłem i jak widzę, zrobiłem błąd. Warto tam być choćby dla samych pamiątek związanych z Awicenną. Dizi to narodowe danie Iranu, przynajmniej tak twierdziło sporo napotkanych Irańczyków, ale faktycznie, chociaż jego podstawą jest baranina, którą lubię, to dizi nie smakowało mi za bardzo. Mimo wszystko warto spróbować i wyrobić sobie opinię. Kolejny fajny i inspirujący wpis, i kolejna porcja klimatycznych zdjęć. Ciesze się że mogłem to miasto dzięki Wam zobaczyć, a może i niedługo odwiedzę.

Ania

Jeszcze tak daleko nie jechałam, więc tym milej mi było czytać Twój wpis! Cieszy mnie, że wspomniałaś tez o kulinariach, bo ten temat jest dla mnie bardzo ważny! Na początku przeczytałam o Hamadan, że to nic porywającego, ale nie wiem, czy to magia Twoich opisów, czy pięknych zdjęć, w każdym razie chciałabym tam kiedyś pojechać!:)

Olka

Te wzory i zdobienia to jest jakiś kosmos. Prawdziwy majstersztyk, który zdjęcia oddają pewnie tylko połowicznie 😉

Wow, przede wszystkim super zdjęcia ! Iran od dawna chodzi nam po głowach i co więcej od wszystkich słyszeliśmy bardzo dużo dobrego. Przy okazji oczywiście chcielibyśmy zaliczyć trekking w pobliskich górach. 🙂

z-dusza.pl

Opis Waszej wycieczki z Hamadanu przeczytałam z wielką przyjemnością. Nie wiedziałam też, że to miejsce związane jest z biblijną Esterą. Jako nastolatka zauroczyłam się jej historią bo obejrzeniu pięknego filmu o niej "Jedna nic z królem". Cudne zdjęcia i chętnie zajrzę przeczytać o kolejnych miejscach. Pozdrawiam!

Portret Waszej przewodniczki fenomenalny. Uwielbiam takie zbliżenia, a jeszcze ona taka urodziwa i w swojej urodzie jakże egzotyczna. Dla mnie to miasto jest bardzo ciekawe. Piekne mozaiki, cudowne sklepy i wyroby. Nawet posiłek to przygoda. Bardzo podoba mi się też zdjęcie Iranek klęczących pod portretem Chomeiniego. Polecam Ci Irenko 4 tomową powieść, akcja 2 i 3 toczy się włąsnie w Iranie. https://mariapaszynska.com/cykl-owoc-granatu/.
Piękna relacja i fantastyczne zdjęcia,
pozdrawiam

FotoWojaże

Na jednym ze zdjęć jest opis, że rzadko można spotkać w Iranie wieżę zegarową. To jest podyktowane jakimś względem obyczajowym? Czy chodziło o ten konkretny typ.
Przy okazji zapraszam wszystkich do siebie: https://fotowojaze.pl/category/nauka-fotografii/

Edi i Marco

Kolejna wspaniała podróż z Wami. Kiedy tak przyglądam się zdjęciu Irenko, z Tobą i Mariam – mam wrażenie, że jesteście siostrami albo mama z córką. Przepiękne kobiety z Was!
Cieszę sie, że znaleźliście odpowiednie miejsce, w miarę czyste by mieszkać bez obaw, że jakiś robaczek Was tam zje.
Podobają się mi też te targowiska i wystawy. Pozdrawiam. Edi.

Ania

Jestem pod wrażeniem wiedzy na temat Iranu. Bardzo ciekawie się czyta, urzekła mnie historia o Esterze.

Anna Kruczkowska

Fascynujący spacer uliczkami i pomiędzy kramami. Na taki spacer wybrałabym się.

Iran na Waszych zdjęciach jest jak żywy, czuć tętno Hamadan. Piękny reportaż.

Fascynujące to dla mnie miejsce:) Mam nadzieję, że wystarczy mi życia by zobaczyć wszystkie te, które mam na liście:)

blogierka

Dziękuję za możliwość odbycia podróży bez wyjścia z domu! Czekam na więcej 😀

Karolina z Rudeiczarne.pl

Ależ mieliście Irenko ucztę! Od Twoich opisów zupy aż… No nie będę mówić, głodna się zrobiłam 🙂 i kusicie tym Iranem niesamowicie! Uwielbiam takie bazary i misz masz i te piękne meczety i minarety… Nie złość się, ale do twarzy Ci w tej chustce! 🙂 Czytałam z zapartym tchem i ciekawa jestem, jak dziś wygląda to miejscw, czy rzeczywiście stało się popularne.
Sciskam Was mocno!

Dee

Zwiedzanie Iranu w ten sposób to prawdziwa przygoda. Zazdroszczę bardzo. Kiedy tam byliście? Nie mogę namówić moją drugą połówkę na wyprawę, bo mówi, że zbyt niebezpiecznie. Eh jak go przekonać. Wasza relacja jak zwykle cudo.

krystynabozenna

Ciekawie odwiedza się takie kraje jak Iran, inne obyczaje, zwyczaje, takie obce dla nas… Czy chciałbym tam żyć? Chyba nie, inna kultura, której nie znam. Wpaść na krótko, pozwiedzać tak, bo to ciekawe…Ty też musiałaś włożyć szalik na głowę..Ale złota to tam widzę jest bardzo dużo, jest co kupować na bazarach na pamiątkę 🙂

Kinga

Dzięki Wam czuję się jak bym tam była i to widziała 🙂 piękne widoki, a zdjęcia to po prostu miazga!

Wędrówki po kuchni

Iran jest ekscytujący i bardzo mnie kusi od dawna. Ja już widzę siebie na tym bazarze – z pewnością bym tam przepadła. Zazdroszczę Ci kochana, że możesz posmakować tego świata. Zjedz kiedyś jedną porcję za mnie 🙂

pojedztam.pl

Kolejny bardzo ciekawy podróżniczy wpis. Fajnie, że możemy wyruszyć za granicę choć w ten sposób.

czerwonafilizanka

Niecałe czterdzieści złotych za kolacje dla trzech osób w dobrej restauracji to aż żal nie skorzystać:)

Bookendorfina

Przyznam, że bardzo jestem ciekawa kuchni, na studiach miałam kolegę, który stamtąd pochodził i czasem coś tradycyjnego przygotował, ale wciąż skarżył się na brak dostępności u nas koniecznych składników.

Kinga

Niestety tak dalekie podróże są chyba poza moim zasięgiem. Nie tylko finansowym. Ale cieszę się, że trafiłam na wasz blog. Dzięki barwnym opisom i oblednym zdjęciom mam wrażenie jakbym tam była.

Bookendorfina

Przez kilka lat nie mogłam cieszyć się dalekimi podróżami, nie pozwalały na to względy zdrowotne, a przecież zwiedzanie świata to moja wiodąca pasja. Teraz, stopniowo, wracam do niej, ale też nie wiem, czy się uda. 🙂

Sikorkowe Pasje

Chociaż tutaj już byłam, to wpadam ponownie i szczerze napiszę, że bardzo uderzyło mnie jedno zdjęcie — zderzenie tych spódniczek z leginsami a przechodzącą kobietą całą zakrytą i to na czarno.

Marysia K

Znam historię Estery i Mordechaja taka wycieczka śladami przeszłości na pewno jest bardzo ciekawa.

Ania

Mega klimatyczne zdjęcia. Iran nam się marzy… ciekawe ile będziemy musieli na niego czekać 🙁