Na północy Maroko

Na północy Maroko znajdziemy kilka ciekawych miejsc. Będąc w okolicy Fez i Meknes warto zajrzeć do Mulaj Idris. Miasto wybudowane zostało na cześć Idrisa I, prawnuka Mahometa i założyciela pierwszej marokańskiej dynastii-Idrysydów. To jedno z najważniejszych miejsc kultu w całym kraju. Tu pochowany jest Idris I i jest tu jego mauzoleum.

Mulaj Idris

Miasto pięknie położone na wzgórzu i na tym się kończy. Najlepiej wygląda z daleka. Warto pobiegać po okolicznych wzgórzach, widoki na miasteczko są super. W samym Mulaj Idris jest niewyobrażalna ilość śmieci, nie ma kanalizacji i wszystkie nieczystości wyrzuca się przez okno. Wzgórze oblepione jest nieczystościami. Zapach straszny. Oczywiście, kiedy wjeżdżamy do miasteczka, oblepiają nas przewodnicy. Za darmo nic nie pokażą. Tylko co tu pokazywać? 
Zgubić się nie można, do mauzoleum wejść nie można, 
chyba , że się jest muzułmaninem. Pięć pielgrzymek do tego mauzoleum uważa się za równoznaczną z jedną do Mekki. Najlepiej więc mają chyba mieszkańcy okolicznych wiosek. Na widok aparatu fotograficznego mieszkańcy uciekają, jak trędowaci.

Co ciekawe, w mieście, ze względu na jego religijny charakter, praktycznie nie istnieją miejsca noclegowe i rozrywkowe (hotele, kina, puby itd.). Działają tam za to różne instytucje islamskie (meczety, szkoły koraniczne) i państwowe. Ciekawostką jest też to, że w miasteczku znajduje się jedyny cylindryczny meczet w Maroko. 
Byliśmy w Mulaj Idris bardzo krótko.

Volubilis

    
Volubilis – stanowisko archeologiczne w północnym Maroko, niedaleko miasta Meknes. Zachował się tu rozległy kompleks ruin rzymskiego miasta – starożytnej stolicy Mauretanii Tingitana – wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

O świetności tego miejsca świadczą wszystkie pozostałości, które można tutaj podziwiać. Wystarczy choć na chwilę poruszyć swoją wyobraźnię, aby ruinom przywrócić życie.

Powierzchnia do zwiedzania wynosi 42 hektary i znajduje się po dwóch stronach rzeki Fertassa. Zabytkowe mozaiki otoczone są sznurami, aby zwiedzający wiedzieli, że nie można się do nich zbliżać, a tym bardziej ich dotykać. Dla ochrony są także strażnicy, którzy gwizdkami ostrzegają turystów przed złamaniem przepisów. My trafiliśmy na takiego strażnika, zapytał z jakiego kraju jesteśmy i po usłyszeniu odpowiedzi wykrzyknął: Lewanowski!

Teren jest dosyć rozległy, a pan strażnik prawie biegnąc, pokazywał nam miejsca najbardziej znane i dzięki temu nie straciliśmy wiele czasu na poszukiwanie najcenniejszych miejsc. Zobaczyliśmy słynne i piękne mozaiki. Oczywiście na końcu zażądał pieniędzy. W Maroko nie ma nic za darmo.

Pierwsze ślady ludzkich siedzib, które znaleziono na stanowiskach archeologicznych w Volubilis datuje się na okres neolitu. Mury otaczające Volubilis pochodzą głównie z II i III wieku n.e., jednak jak wykopaliska dowiodły, miasto założyli kupcy kartagińscy już w III w. p.n.e. Około 45 r. n.e., po podbiciu Afryki Północnej przez Kaligulę, Volubilis stało się jednym z miast leżących na najdalszych krańcach cesarstwa rzymskiego. Rzymianie z terenu Volubilis wynieśli się pod koniec III wieku. Jednak miasto było zamieszkane aż do XVIII wieku. W VII w. dotarli tutaj Arabowie. Co ciekawe Berberowie, Syryjczycy i Żydzi zamieszkujący w tym czasie Volubilis nadal mówili po łacinie.
 W roku 768 do miasta przybył Mulaj Idris I i postanowił, że w okolicy wzniesie swoją nową siedzibę. Niestety był to początek końca dawnej osady.

W XVIII w. piękne budowle zostały zrabowane, gdyż uznano, że będzie to cenny materiał do budowy kompleksu pałacowego w Meknes. Dzieło zniszczenia zwieńczyło trzęsienie ziemi w roku 1755.

Z majestatycznego Volubilis pozostały jedynie ruiny, które stopniowo popadły w zapomnienie.

Dopiero francuscy dyplomaci pod koniec XIX wieku na nowo odkryli piękno tego miejsca i przypomnieli o jego dawnej sławie. W 1915 roku rozpoczęto prace wykopaliskowe, które trwają nieprzerwanie do dnia dzisiejszego.

Miejsce piękne, bardzo fotogeniczne, dla archeologów i miłośników tego typu ruin, prawdziwa gratka. Najlepiej się tam wybrać późnym popołudniem, kiedy nie jest już gorąco.

Góry Rif

Rif – łańcuch górski w północno-zachodnim Maroko. Stanowi najdalej na północny zachód wysunięte pasmo gór Atlas. Ciągnie się wzdłuż wybrzeży Morza Śródziemnego od Cieśniny Gibraltarskiej do doliny rzeki Wadi Muluja.

Pojeździliśmy sobie trochę po tych górach.Widoki są naprawdę piękne, drogi kręte. Niedaleko Szefszawan namolni handlarze oferują nam kif. Kilka lat temu wzgórza wokół Szefszawanu pokrywały pola konopi. Dziś plantacje zaczynają się kilka kilometrów dalej.

Kif (kajf) po arabsku znaczy przyjemność, a w rosyjskim slangu narkotykowy odlot. W Maroko to potoczna nazwa marihuany. Z Rif pochodzi blisko połowa światowej produkcji haszyszu (taką informację znalazłam w internecie, ale czy to prawda, nie wiem).

Samo wybrzeże Morza Śródziemnego jest niezbyt ciekawe w tej części kraju. Mało tu pięknych widoków. Uderza ogromna ilość śmieci, plaże są bardzo brudne, a ludzie wyjątkowo nieuprzejmi. Dotarliśmy do miejscowości Targha, gdzie zobaczyliśmy wysoką twierdzę, pospacerowaliśmy po brudnej plaży, pojechaliśmy kilkanaście km dalej i postanowiliśmy przez Góry Rif wracać do Fez, bo było już bardzo późno i musieliśmy szukać noclegu. Wieczorem w ciemnościach i górzystym terenie złapała nas ulewa.

 

Powyżej Ceuta, hiszpańska enklawa na terenie Maroko. Otoczona zasiekami i mnóstwem policji.

Tags:

8
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Małgosia i Piotr
Gość

Zdjęcie z bocianami niesamowite 🙂 Z zapartym tchem czytam o Waszym pobycie 🙂 Ulewa dała spektakularny klimat. Mnóstwo ma potencjału ten kraj, a tonie w śmieciach, przerażające.

Kita
Gość

Potrzebuje porady. Korci nas Maroko ale z trójka malutkich dzieci. Myslisz ze to ok kierunek?

Juliusz Cesar
Gość

Mam wrazęnie ,że dużo chodzicie na piechotę, a tu już nie dla mnie neistety,
dlatego wolę rower…
Ech te bociany, zawsze kojarzą nam się z Polską 🙂

Aneta - zycieipodroze
Gość

Jak zwykle u Was przecudna fotorelacja uzupełniona o świetny opis. Zabraliście mnie w piękną podróż. Tymbardziej cenną, że póki co nie mamy w planach wybrać się tam osobiście. Dziękuję Wam bardzo i pozdrawiam serdecznie.